Byłem ciekawy tego, co odpowiedzą mi znajomi.
Dość dobra moja znajoma, lat 17. Co prawda, to taka znajomość przez znajomych, ale znajoma. Jej rodzice się rozwodzą. Nie radzi sobie w szkole. Prawdopodobnie będzie kiblować. Napisałem do niej maila i zapytałem, jak się czuje.
Mój dobry kolega. Lat 25. Najprawdopodobniej będzie żenił się ze swoją dziewczyną, z którą jest bodajże od dwóch-trzech lat. Dobrze zarabia, ale pracę ma wycieńczającą: wyjeżdża na dwa tygodnie z miasta, pracuje 12 godzin na dzień i wraca zmęczony. Zadzwoniłem i zapytałem, jak się czuje.
Mój brat. Lat 24. Jak na razie, stoi w miejscu. Ma dziewczynę z Warszawy, ale bardziej prawdopodobne, że to ona przeprowadzi się tu, do mojego miasta. A mój brat ciągle mieszka z rodzicami. Wydaje mnóstwo forsy na piwo i fajki. Praktycznie wszystkie zarobione pieniądze. Zapytałem się go, jak się czuje.
I wiecie, co mi wszyscy odpowiedzieli?
Że czują się “dobrze”.
WSZYSCY ZAWSZE czują się, kurwa, DOBRZE.
Ale, tak naprawdę, nie czujemy się dobrze. Czasami czujemy ból, jesteśmy skrzywdzeni i niewiele brakuje, żebyśmy całkowicie się załamali. I to, moi drodzy, jest stan, który można nazwać “dobrym”.
Przyznaj się do tego, że masz czasem problem. Nie rób z siebie twardego skurwysyna, bo takim nie jesteś. Nikt nie jest.
Mechaniczna odpowiedź. Mowią, że źle, to sie pytasz dlaczego, a oni odpowiadają, potem ty kontynuujesz i tak dalej. Równie dobrze mogli odpisać “Dobrze i spierdalaj!”
Jakby debile się zajmowali w komentach sobą, a nie wpisem, to zrobiłbym DOKŁADNIE to samo.
Buzi
Widzisz, Szarakus, ja na moim poprzednim blogu nie tylko na takie dyskusje pozwalałem, ale też je aprobowałem. Ludzie kłócili się o wszystko – o wpis, o poglądy, o to, czy ktoś jest debilem… Rozumiem, że Prosiaq’owi może się to nie pododobać, ale dlaczego TY obrażasz też mnie? Nie jestem debilem.
Widzisz, nie każdy chce mieć w sekcji komentarzy dwie zaczepne świnki, tworzące duży chlewik. To tyczy się nie tylko autora, ale także odwiedzających bloga, bo szczerze – szlag trafia jak coś takiego się widzi. EOT.