Witaj,
Rozmawialiśmy dawno i, szczerze mówiąc, czuję dalej konieczność, by znowu z Tobą pomówić, chciałem napisać do Ciebie tych kilka, kilkanaście, może i kilkadziesiąt słów.
Czas, mierzony zegarkiem i kalendarzem, zapierdala ostro dla nas obojga. Pamiętam, jak jeszcze niedawno zaczęła raczkować nasza znajomość, a dziś jest już prawie martwa. Przeraża mnie to, jak bardzo Cię polubiłem, bo wiesz, ba! Oboje wiemy doskonale, jak bardzo nie lubię ludzi i z jakim kłopotem przychodzi mi polubienie kogoś obcego. A byliśmy sobie obcy. Kompletnie.
Czas jednak biegnie nieubłaganie.
Bo do tej pory żyłem sloganami utartymi typu “Dziewczyna to ktoś, kto zawsze znajdzie dla ciebie czas”, albo “To ktoś, kto stanie na głowie, by poprawić ci humor”, “Ktoś, komu zależy na twoim szczęściu bardziej niż na jego własnym” i tym podobne bzdety. Wierzyłem, że to jest miłość. Ale to nie jest miłość.
Miłością jest to, że kiedy zadzwonię, Ty zawsze szczerze mi odpowiesz, czy aby Ci nie przeszkadzam. Miłością jest to, że zawsze mogę liczyć na Twoją radę, bez względu na to, czy mi się spodoba, czy nie. Miłością jest to, że moje drzwi zawsze są dla Ciebie otwarte, a Twoje otwarte są dla mnie. Miłością jest to, że oboje doskonale rozumiemy potrzeby drugiej strony i nie zmuszamy się do dalszej rozmowy, jeżeli nie ma ku temu warunków.
Taka jest właśnie miłość: prosta i szczera. I nie potrzeba nam nic więcej.
Dlatego też, Dziewczyno, pozwól, że zrobię dziś to, co mam ochotę zrobić. Wypiję szklankę whisky, na którą to butelczynę odkładałem dłuższy czas, by wypić w końcu srogi trunek. A gdy już wypiję połowę, zapalę cygaro i porozmyślam nad tym, jak bardzo jesteś ważna w moim życiu, Dziewczyno.
Wiem, że Ciebie najprawdopodobniej to nie obchodzi, ale byłaś najlepszym momentem w moim życiu.
Dziękuję i pozdrawiam Cię,
R.M.
Tekst tutaj i na (g/s)ramsajcie… takie podobne a jednak inne. No i pokazują że między miłością i przyjaźnią nie ma właściwie żadnej różnicy… z czym trudno się nie zgodzić ;p